środa, 1 kwietnia 2020

Niecodziennik w czasach zarazy (2)

Dzień dwudziesty pierwszy.

Nauczanie zdalne jest już trochę bardziej oswojone - na tyle, że zaczynamy dostrzegać pewne zalety. Po pierwsze, w tej sytuacji widać, że najważniejszą umiejętnością, jaką powinny trenować dzieci, jest czytanie ze zrozumieniem. Dotyczy to zresztą nie tylko tekstów, ale również tabeli i wykresów. No i oczywiście poleceń w dzienniku elektronicznym (choć to ostatnie dotyczy nie tylko dzieci, ale i mamy).

Po drugie,  widać że fajnie byłoby zmienić myślenie wyrażające się w słowach: "ale tego nie było na lekcji" (więc w domyśle: nie trzeba się tego uczyć) na "ale to ciekawe!". Staramy się więc jak możemy, wykorzystując youtuby do nauki historii, wyjście do ogrodu na powtórkę z biologii i gotowanie jako formę lekcji angielskiego.

I tak oto mija nam dzień dwudziesty pierwszy...

... a także dwadzieścia różnie przespanych nocy. Nasiliła się dolegliwość, która towarzyszy mi od wielu lat - caruselioris chronica, czyli karuzelioza. Na czym polega? Przyłożenie głowy do poduszki i zamknięcie oczu powoduje u mnie przesunięcie włącznika z off na on. I rusza karuzela myśli wszelakich. Bombardują mnie pomysły na dzień jutrzejszy i gonią widma przeszłości. Zastanawiam się, o czym zapomniała, co przeoczyłam i czego nie dopilnowałam. Myślę o tym, jaki skutek przyniesie wszystko to, na co niestety nie mam wpływu (niestety - bo ja przecież urządziłabym to, jak reklamie Ikei, najlepiej na świecie). Ostatecznie też, wraz z upływem czasu, coraz intensywniej myślę nad tym, co mam zrobić, żeby przestać myśleć i w końcu zasnąć.
A to wszystko w powtarzający się rytm: co to będzie. Co. To. Będzie. Co-to-bę-dzie...

Po jakimś czasie przychodzi do mnie taka myśl, że noc to też dobry czas na spotkanie. Że jestem trochę jak Nikodem - albo przynajmniej mogę być jak on. Może jedynym lekarstwem na karuzeliozę, jedynym sposobem, by nie dać się porwać w wir jałowych rozmyślań, jest pytanie, które rozpoczyna się od: "Rabbi...".
I może nawet nieważne o co się pyta, ale do kogo się to pytanie adresuje.
Nieważne, jak poprawnie dobiera się słowa, ale co słyszy się w odpowiedzi. I czy chce się ją usłyszeć.

grafika: https://i.pinimg.com/originals/7f/84/51/7f845100f613e977fe1ed25304ba5d9d.jpg

2 komentarze:

  1. Oooo tak...Rabbuni....nieważne co dalej...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja gdy zasnąć ciężko lub wybudzam się w środku nocy modlę się za tego kogoś, kto tej modlitwy w tej chwili potrzebuje.

    OdpowiedzUsuń