piątek, 28 czerwca 2019

Nadzieja

Trzy wydarzenia ostatniego czasu.

Wiadomość numer jeden - wypadek samochodowy pod Toruniem. Młody kierowca BMW wyprzedza w miejscu niedozwolonym. W czołowym zderzeniu ginie mężczyzna. Jego żona trafia do szpitala, dwójka dzieci wychodzi z tego bez szwanku - choć czy można użyć takiego wyrażenia, gdy traci się ojca?... Mężczyzna ma tyle lat, co mój mąż, a ja jestem dokładnie w tym samym wieku, co biorąca udział w wypadku kobieta. Mamy dwoje dzieci. Te podobieństwa mnie przytłaczają...

Wiadomość numer dwa - zbiórka na leczenie nowotworu, jedna z wielu w internecie. Ta historia bardzo mnie porusza: matka dwójki dzieci  walczy z rakiem piersi. Wcześniej z nowotworem zmagał się jej mąż, a jedno z ich dzieci jest poważnie chore. To rodzina, która zdecydowane zbyt wiele czasu spędziła w szpitalu, a teraz walczą o życie, o wspólną przyszłość, o normalność...

Wiadomość numer trzy - jedna z moich dawnych znajomych odebrała sobie życie. Jestem w szoku, bo zawsze widziałam, że była wrażliwa i poszukująca, nie przypuszczałam jednak, że miała takie problemy. Jak bardzo musiała cierpieć? Dlaczego nie udało się jej skutecznie pomóc? I dlaczego w ogóle takie rzeczy się zdarzają?...

Trzy wydarzenia ostatniego czasu. Trzy wiadomości z miliona takich, które sprawiają że drżę ze strachu i niepewności. Rozważam w głowie czarne scenariusze i w pewnym momencie zaczynam budować swój świat na słowach: "a co jeśli", "a gdyby", "tylko nie...". Tak jak budowla wznoszona na piasku, mój świat szybko zaczyna się chwiać, a ja wpadam w panikę. Wtedy potrzebuję przypomnienia, że budować można nie tylko na swoich słowach, ale też na Słowie Życia. Dzisiaj takim przypomnieniem była dla mnie uroczystość, jaką obchodzimy w kościele - uroczystość Najświętszego Serca Jezusa.



Mimo ciężkiej i w połowe nie przespanej nocy, udalo mi się wstać na poranną mszę. Słowa, które usłyszałam, były jak balsam dla mojej pełnej lęku duszy:

Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisko, mówi Pan Bóg. 
Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, 
skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał.
(Ez 34,16)

Pomogły mi też słowa Barbary Dawson RSCJ, której listem, skierowanym do Sióstr Sacre Coeur ale również do osób świeckich, które są z nimi związane, chciałam się dziś z Wami podzielić:

"Chaos i niepewność naszego świata jest wielkim wyzwaniem - globalnie, w skali kraju i nawet w naszym sąsiedztwie. Kondycja naszego świata może być paraliżująca (...) Nauczyłam się, że w takich chwilach pomocne jest zatrzymanie się, zamyślenie i modlitwa, po to by przeanalizować, co jest prawdziwe, a co nie, a potem podjąć małe, czasem radyklane kroki które prowadzą naprzód."

Co jest prawdziwe, a co nie - te słowa były dla mnie jak pobudka. Bo przecież nie wszystko, czego się lękam, jest realne. Wiele spraw, które mnie niepokoją, pozostaje na etapie: "a co jeśli...". Są chwile, w których tworzę w mojej głowie przeróżne, ale nieprawdziwe scenariusze, albo prowadzę hipotetyczne dialogi i kłótnie, roztrząsając zranienia z przeszłości. I to nie pomaga. To mnie pogrąża, wciąga w pełną ciemności przestrzeń, gdzie nie umiem znaleźć nadziei...

"Jestem bardzo świadoma tego, że to co dzieje się w świecie zewnętrznym, dzieje się również wewnątrz nas, we wspólnotach i w nas samych. Chaos i niepewność świata oraz zmany w kościele mogą wtargnąć w nasze życie, w pewnym sensie jak "duchowy wirus", pochłaniający naszą zdolność do nadziei, przynoszący zmęczenie, frustrację czy gniew.  (...) Musimy zapytać siebie o to, co staje na drodze naszej nadziei, co powstrzymuje nas przed wiarą w to, że rzeczywistość może się zmieniać - lęk przed nieznanym, nieuzdrowione zranienia, brak umiejętności by zatrzymać się i oddać rozmyślaniom, brak zaufania."
(Całość listu TUTAJ - klik!)

Co zabija w Tobie nadzieję? Co nie pozwala Ci zaufać? Jakie wydarzenia ostatniego czasu sprawiły, że więcej w Tobie pytań niż odpowiedzi?

Dzisiaj jest dobry dzień, by sę temu przyjrzeć. Dzień, w którym możemy wpatrywac się w Serce Boga - zranione, ale otwarte (co mnie porusza, bo ja na zranienia reaguję inaczej: zamykam się i izoluję...). Dzień, w którym możemy przypomnieć sobie, że w tym Sercu mamy schronienie. A być w Sercu Boga - czy to nie jest niesamowite?...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz