środa, 7 listopada 2018

Jeśli nic nie idzie dobrze, zadzwoń do babci.


Przyszłam na świat w stanie wojennym, niemal rok po tej smutnej niedzieli, która w pamięci dzieci zapisała brakiem “Teleranka”. Przyszłam na świat w momencie, kiedy na półkach sklepowych dostępny był tylko ocet. Brakowało wszystkiego. Przynajmniej tak ogólnie, bo tak naprawdę mi nie brakowało niczego. I to zasługa nie tylko moich Rodziców, ale też Dziadków, którzy od początku się o mnie troszczyli...

Pierwsze wspomnienia są jak chwilowe przebłyski. Babcia biegnąca za mną z wodą w czasie procesji Bożego Ciała, gdy jako kilkuletni szkrab sypałam kwiatki w czerwcowym upale. Dziadek, który chlapie się ze mną nad jeziorem, oswajając mnie z wodą. Ta lista jest długa, bo miałam to ogromne szczęście, że spędziłam i spędzam z moimi Dziadkami sporo czasu.

Z Dziadkiem jeszcze kilka lat temu szusowałam na nartach. Z Babcią odkrywałam zarówno tradycyjne, jak i nowe smaki w kuchni. Dzięki obojgu uwierzyłam w to, że zawsze trzeba próbować nowych rzeczy. Dziadek, który w tym roku skończył 80 lat, przesyła mi na maila pliki, które ma w chmurze (tak! dobrze czytacie!). A Babcia była pierwszą osobą, która zaserwowała mi sushi. Uczę się od nich tego, że uczymy się przez całe życie. I że prawdziwie młody jest ten, kto jest otwarty na nowe doświadczenia - niezależnie od tego, co znajduje się w jego metryce.

Jednym z najlepszych moich życiowych doświadczeń jest wakacyjna praca - właśnie u Dziadków. To tam naprawdę poczułam, że bez pracy nie ma kołaczy. Poznałam prawdziwą wartość pieniądza - o jak inaczej patrzy się na 10zł, na które trzeba zapracować niż na to, które spada nam z nieba albo wpada do portfela w ramach kieszonkowego… To lekcja na całe życie. A że razem ze mną pracował wtedy mój narzeczony, a potem mąż, jest to czas pięknych wspomnień - nie tyle beztroskich wakacji, co chwil w których można było poznawać, jak dobrze smakuje odpoczynek po solidnie wykonanej pracy. Wtedy była to tylko wakacyjna przygoda. Dzisiaj wiem, że to jedne z najcenniejszych chwil. Fantastyczne wspomnienia i czas, którego nie oddałabym za żadne skarby. Babciu, Dziadku - dziękuję!

Ciepło, miłość, troska. Pogotowie emocjonalne i infolinia dotycząca przepisów kulinarnych - można dzwonić niemalże o każdej porze dnia i nocy. Obecność i ramiona, które zawsze są otwarte, zawsze gotowe by przytulić - nieważne czy mam sześć czy trzydzieści sześć lat… Mam ogromne szczęście, że mogę tego doświadczać. I choć próbuję moją wdzięczność ubrać w słowa, wiem że nigdy nie znajdę odpowiednich… Może dlatego, że prawdziwej miłości nie da się ani wycenić, ani dobrze opisać. I chyba nie trzeba tego robić.



P.S. Dla tych, którzy chcieliby poczytać nieco więcej o dzieleniu się mądrością czasu, będzie na to szansa dzięki uprzejmości wydawnictwa WAM. Od dzisiaj do 12.11.2018 możecie dzielić się swoimi refleksjami i historiami, a do wygrania będą 3 egzemplarze fantastycznej książki:



Szczegóły na moim profilu na FB. Zapraszam.

1 komentarz:

  1. Zadzwoniłam babcia zaprosiła mnie na farbowanie włosów, niedługo ide na wesele brata ciotecznego i zadeklarowała się ,że mi pomoże.Uważam,że dla osób starszych bardzo ważne jest gdy czuja się potrzebni.Chociaż wolałabym nie farbowac już włosów a zostawić naturalne i poczekać, aż odrosna.Dla dobra sprawy pójdę .

    OdpowiedzUsuń