sobota, 15 września 2018

Słucham serduszka

Kiedy w 2001 roku pojechałam na moje pierwsze rekolekcje ignacjańskie, miałam 19 lat i bardzo mgliste pojęcie o jezuitach, świętym Ignacym i modlitwie w milczeniu. Osiem dni, które spędziłam w Wolborzu, było zaledwie początkiem duchowej (r)ewolucji. Dopiero po jakimś czasie miało okazać się, że duchowość ignacjańska to nie tylko zbiór reguł ubranych w mądre słowa. To sposób patrzenia na świat, życie, siebie i Boga. 

Kilka dni temu dotarła do mnie książka "Słucham serduszka", będąca zbiorem czterdziestu krótkich spotkań dla dzieci w wieku przedszkolnym.


Książka wprowadza dziecko w świat uczuć i duchowości ignacjańskiej, a robi to w tak przystępny i pełen ciepła sposób, że jestem nią zachwycona.  Po raz kolejny przekonuję się też, jak bardzo droga proponowana przez Ignacego ułatwia podążanie w życiu za tym, co naprawdę dobre i prowadzi do szczęścia i poczucia sensu. Przy okazji ja również przypomniałam sobie to wszystko, co od dłuuugiego czasu staram się powtarzać swojemu odbiciu w lustrze: "masz prawo czuć to, co czujesz". Dobrze, że już teraz mogę mówić o tym dzieciom w prostu sposób - że w ich sercach mogą się pojawiać wszystkie uczucia (choć nie za każdym z nich warto iść).

"Duchowość ignacjańska jako jedno z głównych założeń przyjmuje radykalną dobroć świata. Oznacza to, że wszystko, co zostało stworzone, ma swoje źródło w Bogu, a przez sam fakt Jego dobroci nie może być z natury złe. To przekonanie odnosi się także do człowieka, który jest dobry nie tylko w aspekcie duchowym, ale także psychicznym, fizycznym czy emocjonalnym. Stąd akceptacja pojawiających się uczuć ma szersze uzasadnienie niż tylko troska o zdrowie psychiczne. Emocje są moralnie obojętne. Złość czy zazdrość - mimo że bywają trudne - same w sobie nie są grzechem, mogą jedynie prowadzić do grzechu" (s. 25)




Na początku książki znajdziecie informacje na temat rozwoju psychofizycznego i funkcjonowania dziecka trzyletniego. W przystępny i zwięzły sposób opisana została także duchowość i pedagogika ignacjańska.





Na kolejnych stronach znajdują się propozycje kilkudziesięciu spotkań, prowadzących nas przez kolejne treści. Zostały one pogrupowane i podzielone na siedem części, a dotyczą nie tylko uczuć i dostrzegania przeróżnych prezentów, jakie otrzymujemy od Pana Boga, ale również roku liturgicznego i Mszy świętej. Każde spotkanie to nowe odkrycia i jednocześnie (tak bardzo ignacjańskie!) powtórki tego, co najważniejsze.




Książka adresowana jest do dzieci w wieku przedszkolnym (3-4 latki), ja jednak nieco zmodyfikowałam te treści, by pracować na jej podstawie z moimi dziećmi (6 i 9 lat). Pomogły w tym znajdujące nie na końcu książki elementy do wycięcia - atrakcyjne nie tylko dla trzylatków :) Udało nam się fajnie porozmawiać o tym, jakie emocje najczęściej się w nas pojawiają i jak sobie z nimi radzimy. 


Zakończyliśmy naszą (nie)zabawę krótką rozmową o Bożych darach i modlitwą dziękczynienia, często obecną w naszym domu. I chociaż wydawało mi się, że moja dziewięciolatka jest już za duża na tę formę rozmowy o uczuciach, po raz kolejny czekała mnie niespodzianka. Po słowach: "dziękujemy Ci za nasze serca" dodała z uśmiechem: "i połącz je w jedno BIG" (mamy fazę na angielski, więc wybaczcie ;) ).

Znowu okazało się, że dzieci potrafią podsumować to, co najważniejsze, w prostszy i bardziej trafny sposób niż niejeden dorosły... :)


POLECAMY BARDZO :)

"Słucham serduszka. Cykl inspirujących spotkań dla rodzica i dziecka w wieku przedszkolnym, wprowadzających w świat uczuć, wiary i duchowości" 
Katarzyna Panek, Zbigniew Szulczyk SJ; Wydawnictwo WAM




1 komentarz:

  1. Super :) moj trzylatek bedzie zachwycony, choc nie wiem kto bardziej mama czy on 😁 Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń