sobota, 11 sierpnia 2018

życie to nie jest bajka (czyli o tym, że nie jesteś księżniczką Disneya)

Chciałabym napisać, że wychowałam się na bajkach Disneya, ale to nie byłoby prawdą. Kiedy byłam mała, takie rarytasy zdarzały się w telewizji tylko od święta, a na co dzień musiał wystarczyć swojski Miś Uszatek czy Zaczarowany Ołówek (który zresztą w tamtym czasie zdecydowanie mi wystarczał jako najlepsza bajka ever). Klasyczne bajki Disneya lubię jednak jak pewnie wiele z nas - mają w sobie urok, piękno, coś co przyciąga.

Żadna z nas nie przyznałaby pewnie wprost, że chciałaby, aby jej życie toczyło się według bajowego scenariusza, mam jednak wrażenie, że często próbujemy to podświadomie wymóc na rzeczywistości. Ma być pięknie. Ma być po naszej myśli. Ma być książę z bajki, fajerwerki i "happily ever after" na końcu. I chociaż w bajkach taki scenariusz zapowiada zarówno fascynującą opowieść, jak i szczęśliwy finał, w życiu takie nastawienie zwiastuje coś zupełnie odwrotnego.

Nie wiem, czy ponad dziesięcioletni staż małżeński i studia psychologiczne uprawniają mnie do dawania rad tego typu, ale zainspirowana niczym innym jak życiem, jak historiami, których słucham i zranieniami, których jestem świadkiem, chciałam zaproponować Ci kilka wniosków z bajkowych historii...

1. Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków, czyli o sierotce
snow-white-seven-dwarfs

Ona - pracowita, przyjaźnie nastawiona do każdego stworzenia, pełna naiwności. Oni - prawdziwi faceci, oddający się na co dzień ciężkiej pracy, szczerze zauroczeni jej delikatnością i wdziękiem. Gdy jej łatwowierność przynosi owoc prosty do przewidzenia - pada bez życia po skosztowaniu zatrutego jabłka-  spieszą jej z pomocą, doprowadzając w końcu do szczęśliwego finału, który oczywiście bez ich pomocy nie miałby szansy się wydarzyć.

Och, oczywiście - wiem, że nie uwierzysz złej królowej przebranej za miłą staruszkę. Wiem, że nie skosztujesz zatrutego owocu, a nawet jeśli tak się stanie, to będziesz starała się wypić piwo które nawarzyłaś.

Ale zaraz - na pewno tak jest?  Czy nie ma sytuacji, w których nie zwalniasz się z myślenia, kierując się jedynie emocjami? Czy potrafisz stawiać zdrowe granice, na przykład wtedy, gdy ktoś chce wykorzystać Twoją wielkoduszność, a Ty nie potrafisz odmówić? Gdy przestajesz żyć swoim życiem, bo jesteś zbyt zajęta załatwieniem za innych ich problemów i wykonywaniem ich obowiązków?

A gdy wszystko się sypie - szukasz winnych (i pomocy) wokół czy też jesteś w stanie spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć: "Lustereczko, powiedz przecie...prawdę"?

2. Śpiąca Królewna, czyli nic samosię.

W skrócie? Jej się nie udało. Była skazana na porażkę od samego początku. Już pierwsza impreza, w jakiej brała udział, połączona z ogromnym faux pas, okazała się kompletną klapą i rzuciła  cień na całe jej życie. Potem było tylko gorzej - lata czekania na nie wiadomo co, a gdy już przyszła chęć, by zająć się czymś pożytecznym i zasiąść kobiecym zwyczajem do kołowrotka i wrzeciona, stała się katastrofa. Na szczęście, jak to w bajce, pojawił się ten, który potrafił przywrócić ją do życia.

Sleeping-beauty-disneyscreencaps.com-6057

Śpiąca Królewna to ktoś, komu naprawdę nic się nie udawało. I Tobie też nie będzie się udawać. Taka jest kolej rzeczy. Próbując iść za marzeniami, próbując tego, co nowe, jesteśmy skazani na doświadczanie porażki. Czasem możemy mieć wrażenie, że kluczymy od jednej do drugiej ślepej uliczki, jak w labiryncie. Ale póki idziemy, wygrywamy. Gorzej, gdy pozwolimy, by nasze porażki stały się tym, co nas definiuje. Gorzej, gdy stwierdzimy, że skoro nic się nie udaje, lepiej poczekać na cud. Podrzemać trochę, aż pojawi się książę i obudzi nas do życia.

Można w ten sposób egzystować latami - trwać w bezruchu, podglądając namiastkę prawdziwego życia  w serialach lub zawistnym okiem patrząc na tych, którym sukcesy i szczęście na pewno załatwił po znajomości wujek z Ameryki. Można tak drzemać i czekać - tymczasem nic samosię. Nic samo się nie zmieni. Dobra praca nie zapuka do tych, którzy gapią się w sufit, ale do tych, którzy potrafią zakasać rękawy i wyruszyć do boju z własnymi ograniczeniami. Tak samo będzie z przyjaźnią czy miłością na całe życie. Nic w Twoim życiu samo się nie pojawi. Nie licz więc na dobre wróżki ani nie narzekaj na zły los, tylko wstań i weź odpowiedzialność za siebie.

3 .Piękna i Bestia, czyli dobre serce

beauty-and-the-beast-beauty-and-the-beast-309492_1024_768__140221041543

Piękna o dobrym sercu i Bestia - mężczyzna o paskudnym wyglądzie, który skrywa tajemnicę i tylko czeka na odkrycie w nim pokładów dobra.  Wzruszająca baśń o tym, że nie wszystko jest takie, jakie się na pierwszy rzut oka wydaje. Rzecz w tym jednak, że są takie sprawy, które naprawdę są właśnie takie, jakie wydają się na pierwszy rzut oka. I że my na siłę  czasem próbujemy do nich dopisać bajkowy scenariusz.

Jeśli wydaje Ci się , że masz w sobie siłę, by radykalnie zmienić czyjeś życie - jeśli myślisz że Twoje dobre serce kogoś zmieni, to wybacz mi, że rozwieję tę iluzję...  Po pierwsze: Ty wcale nie masz "dobrego serca". Owszem, pewnie starasz się dobrze postępować i zależy Ci na dobru drugiego człowieka. Ale nie jesteś ideałem i wcale nie masz nim być! Zdarzają się Tobie chwile słabości, trudne dni, napady złego humoru, momenty w których świat się wali - i masz do tego prawa. Nie potrafisz kochać za dwoje, czynić dobra za dwoje, żyć za dwoje.

Po drugie - nawet gdybyś miała w sobie tę siłę,  nawet gdybyś chciała zmienić kogoś na siłę, jest mała szansa na to, by Twoje wysiłki się powiodły. W skrócie i brutalnie: ona/ on się nie zmieni. Nie wierz w to, że ktoś kto uwielbia spędzać wieczory czy noce z grą komputerową i paczką chipsów, nagle po ślubie zacznie prowadzić intensywne życie towarzyskie wraz z  gronem Twoich ukochanych przyjaciółek. Jeśli odzywa się lekceważąco i złośliwie mówiąc do swojej matki, nie licz że w stosunku do Ciebie będę inny, gdy minie pierwsze zauroczenie. Bycie razem czy wejście w związek małżeński nie uczyni z introwertyka duszy towarzystwa, a z ekstrawertyka - pełnego spokoju domatora.

Mam jednak dobrą wiadomość: powodzenie związku nie zależy od tego, czy uda Ci się stworzyć wymarzoną wersję swojego męża/żony. Tu nie chodzi o to, czy zmusisz jego/ją  do zmiany, tylko o to, czy widząc jego/jej ograniczenia i wady, będziesz chciał/a budować wspólne życie. Czy przyjmujesz drugą osobę z całym bagażem jej doświadczeń i czy chcesz kochać pomimo tego, co niedoskonałe. Na dobre i na złe.

Podsumowując: Nie jesteś księżniczką.

A życie to nie bajka. I to wcale nie jest zła wiadomość. Pławiące się wśród atłasów, otoczone dobrobytem naiwne dziewczę może wprawdzie wyglądać pięknie na ekranie telewizora, ale codzienne życie może być o niebo ciekawsze. A od czekania na księcia, który zaspokoi wszystkie nasze tęsknoty, dużo lepsze może okazać się doświadczanie tych sytuacji, w której to Ty przychodzisz komuś na ratunek, budzisz do życia, pomagasz odnaleźć dobro wśród tego, co na pierwszy rzut oka beznadziejne.

Cytując jedną z bajkowych postaci, zaśpiewałabym Ci w tym momencie: "Masz tę moc!". Moc skupiania się nie tylko na sobie, lecz na innych. Moc wnoszenia dobra w ich życie.

Czy to nie bajka? ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz