niedziela, 12 sierpnia 2018

na peryferiach

Najlichsze. Betlejem może nie jest najlichsze, ale leży prawie na końcu świata. Prowincjonalna osada bez większego znaczenia.


Betlejem, miejsce Narodzenia. "Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima." (Mt 2,3) Co było dalej, dobrze wiemy: Krzyk usłyszano w Rama,  płacz i jęk wielki... (Mt 2,18) Małe, ciche, nudne i nieatrakcyjne Betlejem. I przerażenie w dostojnej, pięknej, godnej prawdziwego Króla Jerozolimie.


Jezus czasami znika. Czekamy na Niego, a On nie przychodzi. Wszystko jest przygotowane. Kolekcja dobrych uczynków wypolerowana błyszczy na półce. Pobożnie odmówione modlitwy jak bukiet świeżych kwiatów cieszą oko i oszałamiają zapachem. Kto wie, może jest i ciasto - spécialité de la maison - takie, które zawsze nam wychodzi. I jest wszystko, tylko nie ma Jego.

Jak zareagujesz na wieść o tym, że On chce się narodzić gdzieś indziej? Co zrobisz, gdy anielskie śpiewy zechcą obwieścić Jego obecność w tym, od czego uciekasz nawet w myślach? Gdy powie: "czekam na Ciebie tam, gdzie jesteś słaby i nie domagasz", czy pobiegniesz na to spotkanie, czy odwrócisz się do Niego plecami, upierając się przy swojej wersji, która brzmi:"jestem samowystarczalna"? 

Gdy po raz kolejny pokłócisz się z mężem, krzykniesz na dziecko, gdy odwrócisz się plecami do potrzebującego albo w 10 minut złamiesz wszystkie noworoczne obietnice - czy zobaczysz Jego gwiazdę w samym środku swojego zamieszania? Uwierzysz, że On chce się narodzić właśnie tam? Wejść w to, czego się wstydzisz, co Cię przytłacza, do czego nie chcesz się przyznać?

Król Herod przeraził się, a z nim całą Jerozolima. A my? My mamy czasem swoją wersję: "Boże, tylko nie to! Tylko tego nie dotykaj, tylko w to nie wchodź, tylko nie zmuszaj mnie do myślenia o tym, co chciałabym zamieść pod dywan". 

Wyznaczamy Mu miejsce: taki skrawek. Dwa na dwa metry może, albo coś w tym stylu. Wysprzątane na błysk i przyozdobione iluzjami. Tam może się narodzić, bo tam jesteśmy na to gotowi. Dajemy Mu na to pozwolenie - Bogu wszechmogącemu, Stwórcy nieba i ziemi. Tu możesz, Boże. A tam nawet nie zaglądaj. 

Tylko że Wszechmogący ma to do siebie, że nie zawsze dostosowuje się do naszych oczekiwań. Jeśli nie możesz znaleźć Go w Jerozolimie, może czas poszukać na peryferiach?

1 komentarz: