sobota, 11 sierpnia 2018

miłość bezwarunkowa

Mam ten ogromny przywilej towarzyszenia moim dzieciom od - dosłownie - pierwszych sekund ich istnienia. Czułam ich pierwsze ruchy - najpierw delikatne jak łaskotanie skrzydeł motyla, potem pełne siły, gdy rozpychały się w brzuchu w ostatnich tygodniach ciąży. Słyszałam ich pierwszy krzyk i płacz. Byłam pierwszą osobą, która ten płacz uciszyła.

Moim zadaniem jest pokazywanie im świata. Jestem osobą, która ma ich tego świata nauczyć - począwszy od umiejętności jedzenia nożem i widelcem oraz związywania butów, skończywszy na pokazywaniu czym jest miłość. Mówi się przecież, że to właśnie matka kocha bezwarunkowo. Ja mam jednak czasem wrażenie, że jest inaczej. Że moja miłość jest niedoskonała i słaba. Miłość, którą w piekne słowa ubierają poeci i którą dzieci wymalowują czerwonymi sercami na przedszolnych laurkach, daleka jest od ideału. Za to moje dzieci - kochają bezwarunkowo. Przebaczają i zapominają. Potrafią kochać bez opamiętania, całym sobą. Czekać na wspólnie spędzane chwile i cieszyć się z nich tak bardzo, jak gdybym była co najmniej gwiazdą telewizyjną wielkiego formatu. I są w tej miłości bezbłędne. Są szczere, oddane, ufne i piękne.

MAMA mama

W ciągu nadchodzących godzin usłyszę życzenia i zostanę adresatką sporej ilości laurek, obrazków i wierszyków (bo moje dzieci, jeśli tworzą, to z sercem, zapałem i...hurtowo). Tylko dlatego, że jestem mamą. A jednak, chociaż cieszę się z tych dowodów dziecięcej miłości, czuję się też zawstydzona.
Choć to ja mam być osobą, od której dzieci będą uczyć sie tego, co ważne, widzę że świat byłby prostszy gdybyśmy czasem zamienili się rolami

Zamiast wiecznego pośpiechu - wybrali spacer szlakami ślimaczych zawodów o najpiękniejsze źdźbło trawy. Zamiast mówienia o obowiązkach - zmarnowali czas na gapienie się w niebo i układanie puzzli z chmur. Zamiast życia w rytmie wyznaczanym przez przekonanie, że czas to pieniądz, pomyśleli niekiedy, że czas to też dobra zabawa.

Cloud Computing1

Choć to ja jutro będę osobą, której dzieci będą wręczać laurki z wielkimi czerwonymi sercami, wiem że tak naprawdę, że powinnam trochę zmienić schemat, odwrócić porządek, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. To nie jest dzień, kiedy mam być wdzięczna za to, że to ja jestem mamą. To dzień, w którym chcę dziękować za moje dzieci. 

Za to, że są najpiękniejszym owocem mojego życia. Że pokazują mi, czym naprawdę jest miłość. Że mam przywilej towarzyszenia im w stawaniu się coraz bardziej sobą, w dorastaniu, dojrzewaniu, poznawaniu - i zmienianiu świata. I że choć to ja pokazuję im świat, tak naprawdę ich obecność i spojrzenie na życie z innej niż moja perspektywy, uczy mnie dużo więcej, niż ja ich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz