niedziela, 12 sierpnia 2018

Jak ja wam uczyniłem

Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem. (J 13,15)

Kiedy kilka dni temu po pracy położyłam się na kanapie - tylko na minutkę - i zapadłam w sen (oczywiście na więcej niż minutkę) mój sześcioletni syn, bawiący się klockami w tym samym pokoju, po chwili podszedł do mnie i przykrył mnie kocem. Wcześniej musiał go wziąć z innej części pokoju i rozłożyć. Rozczulił mnie ten mały wielki gest. Rozczulił podwójnie - bo wyrażał jego troskę o mnie i dlatego, że był odbiciem mojej troski o niego. Nikt nie podpowiedział mu, by tak zareagował na widok śpiącej mamy - mój syn po prostu naśladował nasze zachowanie...

O miłości bliźniego napisano tyle, że książki wielu bibliotek uginają się pod ciężarem mądrze dobranych słów. Czasami próbuję szukać w nich inspiracji. Próbuję przejść od teorii do działania, buduję z moich planów wieżę hen, do nieba, układając cegiełka po cegiełce dobre postanowienia. A potem szybko dopada mnie zmęczenie i tempo pracy (nad sobą) znacząco spada. Albo burzę to wszystko, co zbudowałam, przez kilka głupich decyzji. I wtedy okazuje się, że to nie do końca dobry sposób. Mogę być wytrawnym znawcą najpobożniejszych teorii o miłości i nie móc ich zastosować w życiu, mimo najszczerszych chęci.

"Dałem wam bowiem przykład..." Żeby kochać, muszę najpierw dać się pokochać. Żeby troszczyć się o innych, muszę najpierw tej troski doświadczyć. Muszę odłożyć na chwile ambitne plany prowadzące mnie do perfekcji. Muszę też zgodzić się na to, że nie wszystko mi wychodzi, że nie wszystko umiem zrobić, że czegoś mi brakuje. Muszę te moje zawstydzające braki i zniechęcające porażki pokazać Komuś, kto nauczy mnie, co z nimi z robić. A On nieustannie zaskakuje...
Gdy odkryję, że Jezus widząc moją słabość, nie patrzy na mnie z góry, lecz z perspektywy kogoś, kto przede mną klęka (!!!) by mi umyć nogi, w jaki sposób spojrzę na drugiego człowieka?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz