niedziela, 12 sierpnia 2018

Gorejące ognisko miłości

Jako mała dziewczynka byłam przekonana, że skoro urodzinową świeczkę można zdmuchnąć bez większego wysiłku, w podobny sposób - strumieniem powietrza - można zgasić również większy ogień. Dopiero potem przekonałam się, że jest inaczej i z fascynacją patrzyłam, jak pod wpływem podmuchu rozżarzone szczapy drewna rozpalają się żywym ogniem. Wiatr i ogień - oba nieuchwytne, obu nie da się dotknąć, a jednak w tak dobitny sposób dostrzegamy efekty ich działania…

Czy usłyszałaś kiedyś, że aż promieniejesz? W jakiej było to sytuacji? W każdej z nas jest taka wewnętrzna iskierka, coś co nas “rozpala” od wewnątrz. Gdy jesteśmy autentycznie szczęśliwe, gdy jest w nas radość i entuzjazm, nasze otoczenie zazwyczaj to dostrzega. Niekiedy nasz nastrój udziela się innym, bo radość lubi się rozprzestrzeniać. W codziennym zabieganiu bywa jednak różnie. Niekiedy to, co jest naszym obdarowaniem, naszym skarbem i wewnętrzną iskierką, ledwie się tli. Czasem same zapominamy o tym, że Bóg złożył w naszym sercu wielkie skarby. On jednak nigdy się nie zniechęca.

“Nie zagasi knotka o nikłym płomyku” (Iz 42,3) - czytamy w księdze Izajasza. Gdy coś zaczyna w nas przygasać, gdy troski, zabieganie i nasze słabości przygniatają nas tak bardzo, że jesteśmy jak “knotek o nikłym płomyku”, Bóg nie podchodzi do nas i nie mówi z gniewem: “wiedziałem, że nic z Ciebie nie będzie”. On posyła swojego Ducha, by rozpalał nas na nowo. I tylko On, Duch Miłości, jest w stanie rozpalić nasze serce, po to by zapłonęło. Serce Jezusa to “gorejące ognisko miłości”. 

Pokazuje to całe Jego życie. Gdziekolwiek się pojawiał, działo się dobro - następowały uzdrowienia i nawrócenia, a ludzie odkrywali nowy sens życia i wielbili Boga (Łk 17,43; Łk 5,25). Jezus naprawdę zapalał ich swoją miłością i chce, żebyśmy my na co dzień doświadczali tego samego.


Ogień daje światło i ciepło. Pewnie sama tego nie raz doświadczałaś, na przykład gdy rozgrzewałaś zmarznięte dłonie przy ognisku. Może są takie okresy w Twoim życiu, gdy wydaje Ci się, że masz same wady i słabości. To jednak nie jest cała prawda o Tobie.Jest w Tobie coś unikalnego, coś co masz tylko Ty. Bóg nie pomylił się, obdarowując Cię w ten sposób. Jest w Tobie coś, co innym daje radość i pomaga. Jak nazwałabyś ten dar, który otrzymałaś od Pana? Spróbuj dziś spytać kogoś bliskiego o to, co jest Twoją największą zaletą, co jest Twoim unikalnym darem i bogactwem, jakie posiadasz. Popatrz na sytuacje, w których dzięki Twojej obecności, Twoim wysiłkom i działaniom, dzieje się jakieś dobro, nawet jeśli wydaje Ci się ono małe i niewiele znaczące.

ZADANIE: Zapytaj bliską Ci osobę, co jest Twoją największą zaletą. Jeśli chcesz, zadaj to pytanie kilku osobom, Porównaj to z tym, co sama o sobie myślisz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz