niedziela, 12 sierpnia 2018

efekt motyla

Trzepot skrzydeł motyla w Tokio może kilka dni później wywołać burzę nad Nowym Jorkiem - taka jest przynajmniej ilustracja "efektu motyka", który pewnie każdemu z nas obił się o uszy. Efekt motyla i teoria chaosu, z której się on wywodzi to jednak matematyka. A ja na matematyce znam się naprawdę minimalnie. I nie wiem, czy w dużo większym stopniu znam się na życiu, ale to właśnie o życiu chciałabym napisać kilka słów.

Co jakiś czas w wyniku śledztw dziennikarskich lub po prostu wnikliwych analiz, w mediach pojawiają się przeróżne materiały dotyczące m.in. produkcji żywności. Jeśli słyszałyście kiedyś o związku ludzkich włosów z wypiekiem bułek w marketach (tak, niestety...), o tym, czy cukier jest waniliowy czy wanilinowy (zdradliwy nadmiar liter), czy też wreszcie o sposobie produkowania popularnych wśród dzieci kurczaczków Mc-I-Tak-Dalej, wiecie o co chodzi. W skrócie: chodzi o pieniądze, oszustwa i  brak uczciwości, który ciężko mi komentować.

Nie będę się jednak oburzać na to, w jaki sposób funkcjonuje świat i że rządzi nim pieniądz i chęć zysku za wszelką cenę (a najlepiej - za jak najwyższą cenę dla potencjalnego klienta). Zastanawia mnie tylko wszechobecny brak konsekwencji.

Przecież każdy - i prezes wielkiego koncernu, i dodający ulepszaczy właściciel lokalnej piekarni - idąc dajmy na to do lekarza, chciałby być potraktowany uczciwie, z troskliwością. Chciałby stanowić PODMIOT, a nie przedmiot leczenia. I nie chciałby, żeby ktoś jego kosztem zarabiał albo patrzył na jego dolegliwości tylko przez pryzmat tego, ile można wyciągnąć kasy na tak ciekawym przypadku.

Każdy chciałaby posłać swoje dzieci do szkoły, w której nauczyciele wybiorą książki najlepsze, a nie najdroższe. W których liczyć się będzie nie tylko to, jaką stawkę dostanie nauczyciel za lekcję z jego dzieckiem, ale też to, że jest pasjonatem i chce tą pasją zarażać innych. Każdy z nas znajdzie się kiedyś w sytuacji, w której jego życie - lub przynajmniej jego jakość - może zależeć od dobrej woli i uczciwości innych. Jeśli jednak przez swoje decyzje, współtworzymy świat zły i nieuczciwy - jakie mamy podstawy do tego, aby wymagać od innych, by traktowali nas inaczej, czyli dobrze i uczciwie?...

Tak, wiem - większość z nas nie ma wpływu na wielkie koncerny, kwestię wyzyskiwania pracowników, zanieczyszczenia środowiska czy jakości produkowanej żywności. Przynajmniej teoretycznie, te wielkie problemy zależą od równie wielkich ludzi. 

Jeśli jednak trzepot skrzydeł motyla mógłby wywołać huragan na drugim końcu świata, być może podobny wpływ na to, czy świat zmierza ku lepszemu czy ku gorszemu, może być to, czy uczciwie posprzątam swoje stanowisko pracy, nawet jeśli nikt tego nie skontroluje, albo czy dokładnie i z sercem ulepię pierogi na obiad.

Wiem, że to zabrzmi banalnie, ale na wielkie zmiany składają się bardzo drobne gesty i codzienne wybory. Dobrze ulepione pierogi nakarmią domowników nie tylko w sensie dosłownym, uzupełniając nie tylko ewentualne niedobory witamin, ale również niedobór miłości. A miłość ma to do siebie, że raz puszczona w ruch, zatacza coraz większe kręgi, ogarniając coraz więcej osób. Każdy nasz czyn, każdy wybór, może wywołać reakcję w drugim człowieku, a potem przenosić się dalej i dalej.

Każdy nasz czyn i wybór jest też obserwowany przez dzieci i buduje ich świat. To one będą potem najlepszym świadectwem wyznawanych przez nas wartości - bo patrząc na nas, będą działać podobnie. Będą przechodzić obojętnie obok kogoś, kto potrzebuje pomocy ("zostaw, nie podchodź do tego pijaka, co ludzie pomyślą") albo wychodzić z inicjatywą. 

Będą udawać, że ich prawa ręka nie widzi, jak lewa ręka rzuca papierek na ulicę, albo będą angażować się w działania na rzecz ochrony środowiska. To wszystko będzie działo się nie dlatego, że nauczą się tego w szkole, tylko dlatego, że to wyrośnie razem z nimi - jak każde ziarno, które zasiejemy przez swoją obecność w ich życiu.

pierogi

Twoje życie ma ogromne znaczenie - nawet jeśli składa się na nie powtarzalna, rutynowa praca. Nawet jeśli jedyne co robisz dobrze, to składanie prania i jego prasowanie. Nawet jeśli wydaje ci się, że w ogromie świata, niewiele znaczysz. 

Jeśli ten kawałek świata, którym zarządzasz, traktujesz serio - jeśli do swojej pracy, jaka by nie była, podchodzisz uczciwie - zmieniasz rzeczywistość na lepsze. I może dopiero po śmierci dowiesz się, jak wielkie znaczenie miały małe rzeczy. Jak wiele motylich skrzydeł wprawionych przez ciebie w ruch wywoływało rewolucję miłości gdzieś daleko w świecie. Jak wiele dobra zrodziła wierność w rzeczach małych - niedocenianych przez świat, a ukochanych przez Jego Stwórcę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz