sobota, 11 sierpnia 2018

dwadzieścia dwa tysiace

Dwadzieścia dwa tysiące. Mniej więcej tyle razy w ciągu doby ośrodek oddechowy w rdzeniu przedłużonym wysyła sygnały sygnały do mięśni międzyżebrowych oraz do przepony, powodując że nabierasz w płuca około pół litra powietrza, a wraz z nim niezbędny do życia tlen.

Dwadzieścia dwa tysiące razy, w różnym rytmie zależnym od temperatury otoczenia, podejmowanego wysiłku i zapotrzebowania organizmu, bez konieczności świadomego kontrolowania tej czynności, bez wysiłku, podtrzymuje się w tobie życie. Bóg tchnął w twoje nozdrza tchnienie życia (Rdz 2,7) i od tego czasu nie musisz nawet obciążać się myśleniem o tym, żeby powtarzać to, co sprawia że funcjonujesz - sekwencję wdechu i wydechu. Nie musisz o tym myśleć, nie musisz być tego świadoma, nie musisz po każdym wdechu dziękować za możliwość jego wykonania.

To trochę tak, jakby On  nieustannie - dwadzieścia dwa  tysiące razy na dobę - mówił do ciebie: KOCHAM. Chcę żebyś istniała. Chcę żebyś żyła. Jesteś dla mnie ważna. Wdech - wydech - wdech - wydech. Kocham - cię - moje - dziecko. Masz na to dowód w każdej minucie swojego życia, choć nie zwracasz na to uwagi - bo nie musisz tego robić...

Pisanie o wdzięczności kończy się często wpadaniem w schemat, a tuż potem - w świat lukrowanych, okrągłych zdań, za którymi nie zawsze stoi to, co autentyczne. Nie chcę wpadać w takie schematyczne pisanie. Podzięlę się jednak tym, co mnie ostatnio zastanowiło.
Przyzwyczaiłam się do szukania wsparcia w chwilach, w których czuję, że jest mi ono potrzebne. To błogosławieństwo bycia we wspólnocie osób wierzących.  "Jeden drugiego brzemiona noście" (Ga 6,2) - a nic tak nie wspiera, jak modlitwa, jak świadomość, że w mojej trudności ktoś inny powierza mnie Panu. Trudności bywają różne. Zdarza mi się prosić o modlitwę gdy ktoś bliski choruje albo gdy ja sama przeżywam duchowy kryzys. Proszę o modlitwę przed ciężkim dniem w pracy czy gdy mam podjąć niełatwą decyzję. Sama zresztą również jestem adresatką takich próśb i tak jak wspominałam - to jest właśnie piękno wspólnoty. Możemy modlić się za siebie nawzajem, możemy siebie nawzajem powierzać Panu.

W pewnym momencie uświadomiłam sobie jednak pewną rzecz i zadałam sobie to samo niewygodne pytanie, którym chcę się teraz podzielić z tobą. Wiele razy prosiłam kogoś, aby w tym, co jest dla mnie trudne, prosił Pana o pomoc. Ale pomijając msze dziękczynne, nie wiem, czy zdarzyła się sytuacja, w której usłyszałam lub powiedziałam: " Wydarzyło się coś pięknego i jestem za to tak wdzięczna, że chciałam cię poprosić o modlitwę. Czy mógłbyś razem ze mną podziękować Bogu za to, co dla mnie zrobił? "

Dwadzieścia dwa tysiące niepozornych, choć niezbędnych do życia powodów do wdzięczności każdego dnia. Plus setki większych, bardzej spektakularnych niż zwykły oddech - często zapierających go w piersiach. Rzucone z przyzwyczajenia: "Dziękuję Ci za dar życia" wypada przy tym bardzo blado. Może warto dzisiaj kreatywnie podejść do tematu wdzięczności i znaleźć nowy pomysł na to, w jaki sposób powiedzieć Mu "DZIĘKUJĘ"?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz