niedziela, 12 sierpnia 2018

Dalej. Bardziej. Więcej.

"Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać." (J 21,25)

Cały świat nie pomieściłby ksiąg, które trzeba by było napisać, gdyby chciało się opowiedzieć o cudach dokonywanych przez Jezusa. Zresztą "cały świat" rzadko bywa tymi cudami zainteresowany. Bardziej jest zajęty przekonywaniem nas wszystkich, że nic nie zapewni nam szczęścia lepiej, niż nowa para butów (wersja dla pań), nowy telefon (wersja dla panów) czy samochód (wersja dla pań i panów z większą swobodą w dysponowaniu środkami finansowymi).

blog-buty

Nie wiem, jak dokładnie wyglądało to 2000 lat temu - ale wtedy pewnie też część osób więcej ŻYCIA poświęcała na sandały i tuniki, względnie markowe rydwany czy wino ;) Marnować ŻYCIE na to, co ŻYCIA nie przynosi - w tym jesteśmy całkiem dobrzy. I wracamy do takich nawyków z uporem maniaka. A Jezus z podobnym uporem próbuje pokazywać nam to, co najważniejsze. I kiedy Mu się to udaje, kiedy nagle przebija się ze swoją miłością prosto do naszego serca, wtedy dzieją się cuda. Wtedy mamy szansę dopisać kolejną wielką rzecz, której dokonał zmartwychwstały Pan - dopisać ją w księgach, których świat nie może pomieścić, ale które w życiu każdego z nas piszą się nieustannie. Jeśli tylko na to pozwalamy.

Ciekawe, co stałoby się, gdybym mogła cofnąć się w czasie o te 2000 lat - gdybym mogła znaleźć się nagle nad Jeziorem Galilejskim, w chwili gdy nad jego brzegiem przechodził Jezus. W jaki sposób patrzyłabym wtedy na to, co by mnie otaczało - łodzie, sieci, złowione ryby i chmury na horyzoncie. I na Jezusa, obecnego wraz z uczniami. On pewnie  z uśmiechem powiedziałby, że można ograniczyć się tylko do tego, co się widzi, co można sobie samemu zaplanować, co można ogarnąć wzrokiem sięgającym aż do horyzontu. Ale On proponuje coś więcej. Coś więcej niż sieci i ryby.

On sprawia, że przesuwa się linia horyzontu. Dalej. Bardziej. Więcej.

On chce dokonywać wielkich rzeczy. Nawet jeśli nie mamy pojęcia, w jaki sposób może się to dziać. Nawet jeśli nie jesteśmy w stanie ich zaplanować, bo przyszłość wydaje nam się niepewna. Nawet jeśli mimo Jego zaproszenia, musimy walczyć z lękiem, który próbuje ściągnąć nas na ziemię, bo to zdecydowanie bardziej rozsądne i mniej ryzykowne.

On chce dokonywać rzeczy niespodziewanych, cudownych i wielkich.

I niech się dzieją. Niech się zapisują w księgach, których świat nie pomieści, ale które na sam świat  mogą mieć ogromny wpływ. Jeśli tylko pozwolimy. Ja, ty, my. Bo On chce działać, ale cała reszta jest w naszych rękach. W rękach, które czasem kurczowo trzymają się brzegu jeziora, łodzi z sieciami i dobrze oswojonego krajobrazu.

Niech się już dzisiaj nie boją.

Niech sięgają po więcej, aż do Nieba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz