sobota, 11 sierpnia 2018

>99

Zdarza mi się z dużym zainteresowaniem czytać relacje ludzi, którzy z jakichś powodów czują, że dostali od życia drugą szansę. Ich historie są różne: cudowne ocalenie z katastrofy, wygrana walka z nowotworem czy z siłami natury. Łączy je na pewno jedno: poczucie, że niemożliwe stało się możliwym, że tam, gdzie nie było miejsca na nadzieję, pojawiło się ocalenie.

Sama nie mam na koncie doświadczeń życiowych tego rodzaju. Jakiś czas temu zdałam sobie jednak sprawę, że w pewnym sensie właśnie tak się czuję. Czuję się uratowana.  Wiem, że był w moim życiu taki moment, w którym Ktoś zdecydował się pójść w najgorszą ciemność za tą jedną, niemądrą, zbuntowaną owieczką (zostawiając przy tym 99 dużo mądrzejszych i bliższych ideału owieczek na pustyni). A potem wziął ją z radością na ramiona i otoczył opieką.

Dla mnie to nie jest piękna historia biblijna, to nie jest metafora. Dla mnie to rzeczywistość. Dla mnie to doświadczenie, które sprawia że chrześcijaństwo - czyli relacja z Tym, który ocala - to nie opcja, nie jedna z możliwch dróg, którymi mogę iść przez życie. Dla mnie to nie opcja - to jedyny możliwy wybór, jedyny wybór dający życie.

Ostatnio na Facebooku mignął mi kolejny łańcuszek, związany jak się później okazało, z promocją jednego z wydarzeń ewangelizacyjnych. Łańcuszki bywają różne, a ten przykuł moją uwagę- z zaciekawieniem patrzyłam na mniej lub bardziej znajome mi twarze i na znak ">99".  Okazało się, że jest to nawiązanie do słów Jezusa: "Mówię wam: Podobnie w niebie większa będzie radość z jednego skruszonego grzesznika, niż dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują opamiętania." (Łk 15, 7)

Potraktowałam to jako okazję do powrotu do doświadczenia bycia odnalezioną, do ucieszenia się po raz kolejny tym, że Jezus ze mnie nie zrezygnował i że mam takie fajne życie :) Bo tak właśnie jest. Więc oto również ja :)

99

Łańcuszkowe zabawy zakładają nominowanie do dalszej gry trzech wybranych osób, ale dla mnie trzy to za mało. Dzisiaj chciałabym zaprosić właśnie Ciebie, jeśli tylko uznasz to za dobry pomysł.
Możesz wstawić swoje zdjęcie na FB, ale nie musisz, bo w sumie wcale nie o to tutaj chodzi. Możesz machnąć to ">99"  na ulubionym zdjęciu i wrzucić je na pulpit komputera. Możesz to ">99" zapisać w pamiętniku, na karteczce przypiętej nad biurkiem, na swoim zdjęciu z dawnych lat - nieważne. Ale wróć myślami do tego, co było momentem Twojego odnalezienia. Pomyśl dzisiaj, że dla Niego jesteś tak ważna, że On nie liczy kosztów i trudów, jaki musi ponieść, by Ciebie uratować.

Jesteś cenna w Jego oczach. Jesteś tą, za którą On nie waha się ruszyć na poszukiwania, krzycząc na całe gardło, nawołując z nadzieją. Jesteś tą, za którą On decyduje się (sam! dobrowolnie!) oddać życie.

To o Tobie jest ta historia.

>99

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz